Strona głównaPodcastNiszowy sklep, globalny zasięg. Co napędza sprzedaż ikon online?
alt=""
Podcast

Niszowy sklep, globalny zasięg. Co napędza sprzedaż ikon online?

Gość: Karol Misztela, majk.com.pl

00:0000:00

Słuchaj lub oglądaj na:

Udostępnij:

W tym odcinku

✔️ Dowiesz się jak rodzinny biznes z tradycją malarską przerodził się w sklep z ikonami religijnymi 

✔️ Odkryjesz jak chat AI na stronie ujawnił pytania, których klienci nigdy nie zadawali człowiekowi 

✔️ Poznasz historię kampanii Black Friday, która niemal zniszczyła otwieralność maili w sklepie 

✔️ Dowiesz się dlaczego kody rabatowe nie działają w branży sakralnej – i co przyniosło nieoczekiwany szał sprzedażowy 

✔️ Odkryjesz jak newsletter z cytatami biblijnymi stał się narzędziem budowania relacji z klientem bez jednego słowa o sprzedaży 

✔️ Zrozumiesz dlaczego ikony mają zaskakująco wysoki wskaźnik powracających klientów – i jak to wykorzystać w marketing automation

Historia majk.com.pl zaczęła się od taty Karola – malarza, który kilkanaście lat temu trafił na ikony podczas jednej z podróży do Częstochowy. Zauważył, że dostępne na rynku ikony pochodzą wyłącznie z zagranicy (Grecja, Włochy) i że nikt nie produkuje ikon w Polsce. To był impuls, by spróbować.

Przez pierwsze lata firma sprzedawała wyłącznie do hurtowni i sklepów stacjonarnych. Gdy ten kanał zaczął się wyczerpywać – te same produkty, ci sami odbiorcy – pojawiła się potrzeba nowego kierunku. Najpierw Allegro, potem własny sklep internetowy.

Rodzinny podział obowiązków, który po prostu działa

Firmą zarządzają cztery osoby: Karol, jego brat i rodzice. Podział ról wyłonił się naturalnie:

  • Karol – fotografia produktowa, grafika, strona wizualna
  • Brat – obsługa klienta, zamówienia, wysyłka
  • Tata – projektowanie nowych wzorów i produktów
  • Mama – finanse, dokumentacja, administracja

Karol podkreśla, że taki układ to duża przewaga – każdy wie, co do niego należy, nie ma nakładania się kompetencji ani zastanawiania „kto to zrobi”.

Sezonowość i okazje zakupowe

Około ¾ sprzedaży stanowią ikony z personalizowaną dedykacją. Główne okazje to: ślub, chrzest, bierzmowanie, Pierwsza Komunia Święta, urodziny. Maj to szczyt sezonu – wszystkie okazje zbiegają się w jednym czasie. Sprzedaż rośnie też przed Bożym Narodzeniem.

Co ciekawe, ok. 25% kupujących to klienci powracający – wbrew intuicji, że ikona to zakup jednorazowy. Wielu klientów, którzy „złapali bakcyla”, wraca, by obdarowywać kolejnych bliskich.

Marketing automation: start z MailerLite, rozwój z edrone

Pierwsze kroki w email marketingu to trzy proste maile w MailerLite: podziękowanie za zapis, przedstawienie firmy, prezentacja asortymentu. Z czasem pojawiła się potrzeba czegoś więcej.

Decyzja o przejściu na edrone wynikała z kilku czynników: polska platforma, bogaty zestaw automatyzacji, czytelny interfejs. Dziś aktywne automatyzacje to m.in.:

  • ratowanie porzuconych koszyków (skuteczniejsze przez SMS niż email)
  • przywracanie nieaktywnych klientów (działa najlepiej)
  • rekomendacje produktowe
  • zachęcanie do subskrypcji po zakupie
  • zbieranie opinii

Dlaczego edrone zamiast MailerLite?

Karol szukał czegoś więcej: więcej automatyzacji, więcej możliwości, łatwiejszej obsługi. MailerLite miał wtedy dwie wady, które przesądziły o zmianie – był wyłącznie po angielsku i na tle rosnących potrzeb sklepu okazał się trudny w obsłudze. Do tego Karol nie chciał wchodzić w płatne plany narzędzia, co do którego nie był przekonany.

Przyszło polecenie od znajomego – edrone. Polska platforma, polski interfejs, a przede wszystkim rozbudowany ekosystem automatyzacji: ścieżki zakupowe, segmentacja, odzyskiwanie klientów. To, czego MailerLite w tamtym czasie nie oferował w takiej skali. Decyzja o migracji była prosta.

Lekcja z Black Friday: co nie działa, też jest wiedzą

Karol przeprowadził rozbudowaną kampanię rabatową na Black Friday – wzorowaną na działaniach innego sklepu. Przez 5–7 dni klienci otrzymywali maile z różnymi kodami rabatowymi, czasem po dwa dziennie. Efekt: otwieralność emaili spadła z ok. 33% do 8%, a kody praktycznie nikt nie wykorzystał.

Wniosek: w branży sakralnej rabaty nie działają. Klienci nie szukają okazji cenowych – szukają wartości i wyjątkowości produktu.

Co zadziałało zamiast rabatów: pakiet rodzinny

Po nieudanej kampanii, razem z opiekunem konta w edrone, Karol wymyślił alternatywę. Analizując dane o wartościach koszyków (najczęściej ok. 250 zł), ustalili dwa progi:

  • 350 zł – ikona gratis
  • 500 zł – dwie ikony gratis

Kampania ruszyła na święta Bożego Narodzenia pod hasłem „pakietu rodzinnego” – by każdy przy wigilijnym stole mógł dostać prezent. Okazała się dużym sukcesem: koszyki rosły, klienci chętnie dobierali produkty, by przekroczyć próg. Promocja miała trwać tylko w grudniu – działa do dziś.

Jak odbudować otwieralność maili: newsletter z wartością

Po spadku do 8% Karol zdecydował się na nieoczywiste rozwiązanie: newsletter niehandlowy. Co dwa tygodnie wysyła do klientów mail z cytatem z Biblii i refleksją, jak można go odnieść do codziennych wyzwań. Żadnej sprzedaży, żadnych produktów.

Efekt: otwieralność wróciła do poziomu 24–30%. Karol planuje teraz stały termin wysyłki (np. wtorek 18:00), by newsletter stał się regularnym punktem programu dla subskrybentów.

Sprzedaż wielokanałowa i eksport

Sklep działa na kilku platformach: własny sklep internetowy, Allegro, Etsy (od ok. 4–5 lat) i eBay (od niedawna). Allegro i sklep idą „łeb w łeb” pod względem obrotów, ale różnią się profilami: na Allegro więcej transakcji, ale mniejsze koszyki; na stronie mniej zamówień, ale wyższa wartość.

Etsy to przede wszystkim eksport – 60% sprzedaży trafia do USA i Kanady, pozostałe 40% to różne kraje. Platforma charakteryzuje się stabilną, równomierną sprzedażą przez cały rok, bez sezonowych skoków znanych z rynku polskiego.

Bestsellery i plany na 2026

Najlepiej sprzedające się ikony to: Święta Rodzina, Jezus Miłosierny, Serce Pana Jezusa, Matka Boska z Guadalupe (lider również na Etsy), Matka Boska Podróżna, Dobry Pasterz.

W 2026 roku sklep poszerza ofertę o ikony mniej popularnych patronów – Święty Wacław, Sabina, Sylwester, Edward, Zenon – wychodząc naprzeciw pytaniom klientów, którzy szukają swoich patronów imiennych.

Kluczowy wniosek

Majk.com.pl to przykład biznesu, który rośnie przez testowanie, uważne słuchanie klientów i budowanie autentycznej relacji z odbiorcami – zamiast kopiowania gotowych schematów. Jak mówi Karol: „Jeśli nie mamy twardych danych, nie wchodzimy drugi raz do tej samej rzeki.”

Transkrypcja:

Marta Jabłońska (edrone): Cześć! Z tej strony Marta z podcastu Kierunek e-Commerce. Moim dzisiejszym gościem jest Karol Misztela ze sklepu majk.com.pl. Cześć, Karol.

Karol Misztela (majk.com.pl): Cześć, Cześć, witam.

Marta Jabłońska (edrone) Bardzo dziękuję, że przyjąłeś zaproszenie do rozmowy i na początek prosiłabym Cię, żebyś przybliżył naszym słuchaczom, czym się zajmujecie.

Karol Misztela (majk.com.pl): Nasza firma zajmuje się produkcją ikon i obrazów religijnych, więc obracamy się w branży religijnej.

A skąd pomysł na otwarcie sklepu w takiej branży? Bo dosyć nieoczywista i niszowa jest to branża.

Tak, tak jest. Jest to niszowa branża, nie ma wiele sklepów w naszej branży. Pomysł na otwarcie sklepu tak naprawdę z dwóch stron, czyli z jednej, wziął się, był po prostu konsekwencją rozwoju. Potrzebowaliśmy kolejnego kanału sprzedaży, bo na początku wystartowaliśmy na Allegro, a konsekwencją później było założenie sklepu. Ale też to się wzięło z tego, że już wcześniej, przed założeniem sklepu, przez jakieś 5 lat produkowaliśmy te ikony i obrazy, ale sprzedawaliśmy je offline, czyli sprzedawaliśmy je do hurtowni, sprzedawaliśmy je do sklepów. I z racji tego. Troszeczkę ten kanał, że tak powiem, nam się uciął, bo przez 5 lat, można powiedzieć, zrobiliśmy to samo.Mieliśmy te same produkty, sprzedawaliśmy je do tych samych sklepów i w końcu to się ucięło, więc mieliśmy mały kryzys w firmie i potrzebowaliśmy jakby dodatkowego bodźca, dodatkowego źródła. Więc na początku to był pomysł z Allegro, bo tam była troszeczkę łatwiejsza bariera wejścia, a po jakimś czasie myślę po jakichś kilku miesiącach otworzyliśmy sklep.

Wasz sklep jest biznesem rodzinnym. Tutaj pytanie, czy też to hobby, można tak powiedzieć o produkowaniu ikon. To z pokolenia na pokolenie, gdzie ta idea zakiełkowała u was, żeby to były właśnie ikony?

To tak naprawdę jest z pokolenia. Zaczęło się to od od rodziców, od taty, ponieważ tata jest malarzem i on jakby zawsze od czasów nastoletnich był związany z ze sztuką I zawsze gdzieś ta sztuka się przejawiała. Wcześniej, przed ikonami, tak jak ja jeszcze nie pracowałem w firmie, a tata działał, to pracował z oprawami obrazów i i tutaj obrazami w różnej formie wyszywanki, hafty i tak dalej, i tak dalej. Więc gdzieś, gdzieś od lat po prostu zawsze ta artystyczna część była. I też też tata jest bardzo religijną osobą, więc jakby te dwa aspekty szły w parze ze sobą.I jak przed ikonami właśnie rozprowadzał swoje produkty te obrazy, no to też sprzedawał właśnie do Częstochowy, bo te kilkanaście lat temu Częstochowa była taką taką mekką religijności w Polsce. Więc tam był największy zbyt. Więc siłą rzeczy po prostu był w  tej Częstochowie, odwiedzał ją, jeździł z tym towarem. No i któregoś razu przechadzał się gdzieś tam po sklepach i w oczy mu właśnie wpadły ikony. Zobaczył te ikony, Zobaczył, że to jest coś innego, że to nie jest obraz. Bardzo mu się to spodobało i zaczął troszeczkę podpytywać tych sprzedawców, co to jest, skąd są te ikony i tak dalej, i w ogóle. Okazało się, że te ikony są z zagranicy, są sprowadzane z Grecji, są sprowadzane z Włoch i że nie ma ikon polskich. Więc go to zastanowiło, zaciekawiło, mówi no to kurczę, może by spróbować w tą stronę iść, skoro nie ma polskich, no to może zaczniemy to robić. Więc tu się zaczęła cała przygoda od taty i pierwsze próby i błędy, bo nie było wiedzy, nie było szkoły, nie było tak jak teraz internetu, że można było coś tam podpatrzeć. Za bardzo też nie było maszyn, więc to wszystko było takie ręcznie bardzo, bardzo, bardzo robione. Trochę jakoś prymitywnie, można by nawet powiedzieć. Ale od tego momentu właśnie zaczęła się ta przygoda z ikonami. No i pierwsze wzory. Jak już miał te obrazy, gdzie wcześniej robił, to też właśnie pokazał pierwsze ikony i tak dalej, do tych różnych sklepów. I to się bardzo spodobało sklepom hurtownym, dlatego, że dlatego, że po pierwsze to było coś innego w sensie miał, miał jakby swoje wzory, a po drugie też cena była atrakcyjna. Po prostu jeśli tamte sklepy, hurtownie brały z zagranicy, no to ta cena była wyższa. Więc raz, że mieliśmy swoje wzory, dwa, że mieliśmy atrakcyjną cenę i i z tego powodu sklepy i hurtownie zaczęły brać nasze, nasze wyroby.

Prowadząc rodzinny biznes. Jak zdecydowaliście o podziale obowiązków i kto się zajmuje którym aspektem?

My działamy w czwórkę, czyli ja, brat i mama, tata, mamy jeszcze tam trzech pracowników? Mamy jeszcze tam parę osób, którym zlecamy pracę, ale jakby tutaj rodzinie.

No to jest nasz czwórka i tak naprawdę podział obowiązków wyszedł bardzo naturalnie. On wyszedł, można powiedzieć, on się sam zadział. Ten podział obowiązków dosłownie od od pierwszych momentów, tak jak wszyscy pracowaliśmy na nazwijmy to na produkcji, to pracowaliśmy na produkcji. Później właśnie jak powstał sklep, powstał Allegro, to ten podział jakby sam się zrobił. Siłą rzeczy ja z bratem jakby bardziej byliśmy obyci w tym internecie, więc to my tutaj z bratem się podzieliliśmy. W sensie my zajęliśmy się bardzo internetem. Rodzice bardziej się zajęli tą sprzedażą hurtową. I tak samo naturalnie między mną a bratem wyszedł podział taki, że ja dosłownie od pierwszego dnia jakby złapałem za aparat, zacząłem robić zdjęcia też wcześniej trochę w Photoshopie pracowałem, więc jakby ja od razu od pierwszych dni się tym zająłem. A z racji tego, że brat ma bardziej taką, takie predyspozycje do kontaktu z klientem, do rozmowy, więc jakby od razu powiedzieliśmy, że dobra, no to na Allegro na stronie będzie twój numer, Ty będziesz odpowiedzialny za maila, więc Ty będziesz tutaj zajmował się obsługą klienta i w ogóle obsługą paczek i tak dalej. Więc. Więc mówię ten, ten podział wyszedł bardzo naturalnie uważam, że u nas to działa. Myślę, że w większości firm też może to działać, bo o tym nie wyobrażam sobie, jakby to miało być odwrotnie, że na przykład jak byśmy się z bratem zamienili miejscami, to to ja nie mam jego predyspozycji, on nie ma moich i ja uważam, że wszyscy by na tym stracili.

Myślę, że to jest super i to pewnie jest spory plus pracowania z rodziną i ze swoimi bliskimi, że jesteście. Po pierwsze znacie się na wylot, więc też znacie swoje mocne i słabe strony. I super, że to się tak właśnie spasowało, że każdy z Was ma swoją dziedzinę, w której czuje się po prostu dobrze. Bo myślę też, że wtedy praca jest zdecydowanie łatwiejsza.

Tak, tak, praca jest, praca jest zdecydowanie łatwiejsza, bo nie wchodzimy jakby sobie w drogę. Wiemy, że nie ma też tak, że na przykład na jednej osobie jest cała, wszystkie etapy są zrzucone. Wiemy, że ta i ta osoba jest za to odpowiedzialna, więc łatwiej jest, nie wiem, przekierowywać właśnie czy to, czy to ludzi, którzy dzwonią, czy właśnie jeśli na przykład ja mam jakąś pracę do wykonania, bo są jakieś nowe wzory, trzeba porobić zdjęcia, to to jakby reszta rodziny się nie zastanawia i nie siedzimy miesiąc czasu i nie zgadujemy kto ma teraz to zrobić, tylko jakby od razu każdy wie, że zdjęcia i tak dalej. No to ja się tym tym zajmę. I podział jeszcze wyniknął także, bo tutaj mówiłem o niej, o bracie, o internecie. A tata z racji tego, że jest malarzem. On ma taką wizję. On dużo też potrafi fajnych rzeczy wymyślić, wymyśleć, stworzyć od zera. Więc on bardzo tutaj działa pod kątem wymyślania po prostu nowych, nowych, jakichś typów ikon, nowych wzorów, w ogóle wprowadzania jakichś nowych produktów. On tak potrafi to fajnie i estetycznie po prostu zrobić, więc jakby pierwszy taki bodziec wychodzi od niego. A mama z racji tego, że potrafi dobrze wszystko policzyć, jest w tym skrupulatna. Ma wszystko poukładane, papiery. Zawsze śmiejemy się, że jak coś trzeba jakiś papier znaleźć, to ona zawsze znajdzie. Ma swoje, swoje segregatory, ma swoje teczki, więc naprawdę pamięć ma świetną. Więc sprzed roku, dwóch, trzech lat jakiś papier potrafi wyciągnąć, bo albo ma po prostu do tego głowę i to też tak naturalnie wyszło, że ona się po prostu zaczęła od razu tym zajmować.

A powiedz mi, w jaki sposób decydujecie o tym, które produkty trafiają do sklepu? Bo rozumiem, że Twój tata jest pomysłodawcą. Czy później jest jakaś rodzinna narada, czy sprawdzacie trendy zagraniczne? Może klienci się do Was zgłaszają z propozycjami, jakich świętych by chcieli zobaczyć u Was w sklepie?

To tak naprawdę wszystko po trochu. Wiesz, to co powiedziałaś, to jest wszystko po trochu. Nie mamy jednego jakiegoś schematu działania, wszystko po trochu. Mamy oczywiście też takie narady, jakieś tam pomysły sobie zbijamy ze sobą. To nie jest tak, że jedna osoba coś wymyśla i od razu to wdraża, tylko tylko zawsze to jest na drodze, na drodze rozmowy. I tak część wzorów, tak jak mówisz, dzwonili na przykład do brata klienci pytali się czy są, czy czy na przykład, nie wiem, święta Monika na przykład czy jest, czy jakiś inny wzór świętego. No i bardzo często jak dzwonili, to okazywało się to po prostu nie mieliśmy tych wzorów. Więc tak po jednym, drugim, trzecim i czwartym pytaniu po tych różnych świętych zobaczyliśmy, że ludzie szukają tych pojedynczych, takich patronów. Bo u nas, można powiedzieć, asortyment trochę dzieli się.

Jest kilkanaście wzorów, takich takich flagowych, które można powiedzieć są, są do wszystkiego i są jakby najszerzej kupowane, sprzedawane przez nas. A druga grupa to właśnie są ci patroni, którzy są, to są pojedyncze sztuki, ale to też jest spora, spora grupa. Więc tutaj z jednej strony to, co powiedziałem, że klienci nam podsuwają pomysły. Z drugiej strony też podpatrywaliśmy konkurencję, podpatrywaliśmy, czy oni na przykład, jakie wzory mają, czy mają sprzedaż na te wzory. I dopiero. I to było przez większość czasu tak robiliśmy. Dopiero teraz. Od niedawna korzystamy czy to z Google Analytics, czy nawet chat od edrone, którego niedawno żeśmy wdrożyli, też tutaj nam podpowiada, bo zauważyliśmy, że inne pytania ludzie zadają do chata, do bota AI, a inne na przykład pytania, bo wcześniej też mieliśmy chat, tylko tam był już brat podpięty pod to, a inne pytania już zadają tak jakby człowiekowi. Więc z tego też.

Ale to też jest bardzo ciekawy insight.

Tak, tak, mam wrażenie, że jak wcześniej było zdjęcie brata, było imię, to ludzie tak jakby troszeczkę, że może trochę rzadziej pytali, a dwa, że trochę powtarzające się te pytania były i takie może bardziej konkretne. A teraz jak jest ten czat, to można powiedzieć, że oni o wszystko pytają, nawet jakieś tam pierdoły, ale nawet jakieś krótkie. Dosłownie ktoś, ktoś dwa słowa napisze, ale z tego można już coś, coś coś wywnioskować, nawet nawet. Mówię od niedawna mamy tego chata, a już pierwsze dwie zmiany żeśmy małe wprowadzili na stronie.

A jakie to zmiany na przykład?

Właśnie to było takie pierwsze pytanie klienta do właśnie do chata. Gdzie Bratu tego nie zadał żaden klient. A to już mam, nie wiem, rok, dwa lata, chat, a dopiero teraz ktoś zadał pytanie jaka jest maksymalna ilość znaków w dedykacji u nas, bo tego na karcie produktu nie mieliśmy. Było tylko napisane, że jest dedykacja i pole dedykacji, ale nie było, nie było napisane, jakaś maksymalna ilość znaków. I właśnie ktoś, kto zadał to pytanie chatowi, a bratu na przykład nigdy tego nie zadał. No i od razu tam żeśmy dopisali właśnie że że maksymalna ilość znaków 350, więc. Więc taka prosta zmiana, a to jest dopiero tydzień, a co będzie, co będzie, jak tam z pół roku minie? I to tych zmian może być o wiele więcej.

Super, bo to też myślę, że pozwoli Wam zmieniać stronę w kierunku jeszcze bardziej user friendly niż niż jest obecnie. A powiedz mi taką rzecz, bo zastanawiałam się nad tym z jakiej okazji ludzie kupują ikony i czy jest tak, że widzicie w swojej sprzedaży sezonowość tego produktu?

Tak, mamy sezonowość. Może nie jest to sezonowość taka skrajna typu 3 miesiące turbo sprzedaży i później klapa. Na myśl mi przychodzą choinki na przykład, że jest szał wielki, a później już Widzimy sezonowość? Na pewno tak. Od kwietnia do kwietnia, tak mniej więcej do sierpnia września widzimy sezonowość i później później jest troszeczkę jakby dalej się utrzymuje na dość wysokim poziomie, ale jest spadek i głównymi okazjami, na które kupują u nas ludzie w ogóle okazje, to jest większość sprzedaży u nas. Myślę, że jakieś, nie wiem, 3/4 ikon gdzieś tak około i od razu sprzedajemy z dedykacją na różnego rodzaju okazje. No i tutaj na pierwszym miejscu to jest ślub, jest chrzest, bierzmowanie, Pierwsza Komunia święta to w maju, jest wtedy w maju to jest jakby peek u nas sezonu, bo wtedy się zbiera, zbiega wszystko, zbiega się chrzest, zbiegają się śluby, zbiegają się komunia święta, bierzmowanie. Dochodzi więc maj to jest szał. I sporo też jest po prostu ikon na urodziny i już troszeczkę mniej. Ale też się pojawiają, na przykład na rocznice albo. Na przykład na dla księży, na przykład na 20 lecie kapłaństwa. Albo. Albo na jakieś inne rocznice kapłaństwa, ale głównie głównie na takim trzonem to jest ślub, chrzest, komunia, bierzmowanie, urodziny i w święta też jest taka zwiększona sprzedaż na święta Bożego Narodzenia.

I waszą komunikację do klientów też dostosowuje do tych okresów właśnie kiedy jest większa sprzedaż na konkretne okazje. Bo zastanawiałam się nad tym. Jeżeli ktoś kupuje ikonę na ślub, powiedzmy zostaje kontaktem w waszej bazie, to jak później wy z taką osobą się komunikujecie? Bo nie sądzę, żeby te ikony były kupowane przez nich regularnie. Czy jestem w błędzie?

Wiesz co? Dopiero jakiś miesiąc temu dopiero zbadałem, że mamy około 25% kupujących, którzy są powracającymi kupującymi. To jest tak niemało. Niedużo, ale. Ale są. Są też. Też mnie to zaciekawiło, bo miałem podobne zdanie jak Ty. No bo ile można kupić? No ktoś kupuje na ślub i co tak dalej jakby. Ale, ale są. Są klienci, którzy albo jakby to jest cały pakiet. Czyli ktoś kupił na ślub. Spodobało mu się to i ta ikona i później ma takiego bakcyla, że. Bo ta ikona to jest też trochę tak jakby coś niestandardowego, nietuzinkowego. Więc jak ktoś raz już jakby złapie tego bakcyla, że można tą ikonę kupić i to jest coś fajnego, innego i przede wszystkim trwałego. No to później, jak przychodzą na przykład urodziny takiej osoby, to. To mu na myśl przychodzi, że a może ikona? I rzeczywiście tak mamy klientów, którzy. Którzy często właśnie obdarowują swoich znajomych, bo ktoś kupił jedną właśnie na ślub, a później tam znajoma miała urodziny, więc sobie pomyślał a ja to kupię na przykład.

Mhm. A jakimi kanałami komunikujecie się ze swoimi klientami?

Na ten moment? No to mamy, mamy edrone, więc mamy tutaj system e-maili, newsletter i Facebook. I to jest tak naprawdę tyle. Nie mamy, nie mamy Instagrama jeszcze, ale też o tym myślę. Więc to jest na tapecie, ale głównie to jest Facebook i głównie to jest e-mail i tutaj automatyzację albo też newslettery, albo też Custom Flows w edrone.

Pozostając w temacie Marketing automation, powiedz mi proszę, kiedy padła decyzja o tym, żeby wdrożyć to narzędzie i jaka była motywacja do tego, żeby spróbować?

Początki. Początki to były takie, że tak powiem, nieśmiałe. Nie mieliśmy w ogóle żadnego, żadnego systemu, więc pomyśleliśmy sobie, że coś wdrożymy, bo gdzieś tam się obiło o uszy. To już było parę lat temu, jak pierwszy system wdrożyliśmy, więc to jeszcze tak nie było, nie było tak nie było takiego nacisku na ten email marketing jak teraz. Wcześniej to coś tam ktoś te maile wysyłał. No bo, no bo wysyłali. Więc to było takie nieśmiałe. Chcieliśmy też nie nie iść jakby w koszty, więc coś darmowego, coś prostego. Żeby żeby po prostu troszeczkę też podbić, podciągnąć sprzedaż. Więc tutaj stąd pojawiła się opcja i ja znalazłem MailerLite. Na początku mieliśmy darmowe konto, tam było dosłownie podstawowe. Mieliśmy. Mieliśmy chyba trzy wiadomości. Jak ktoś zapisał się do newslettera, to podziękowanie, ale później takie troszeczkę opowiedzenie o nas, przedstawienie naszej naszej firmy, nas. I trzeci mail z przedstawieniem asortymentu. I to tak naprawdę to był cały nasz e-mail marketing parę lat temu.

I po jakimś czasie zdecydowaliście się na przejście do edrone. Więc tu moje pytanie co wpłynęło na tę decyzję?

Właśnie szukaliśmy, szukaliśmy czegoś więcej. Ten email marketing zaczął, zaczął się rozrastać. Ja też słuchałem z różnych podcastów, różnych filmików na YouTubie. Słyszałem od tych ludzi, którzy mówili, że E-mail marketing, że warto wysyłać ludziom maile. Że warto mieć kontakt w ogóle z ludźmi. Taki stały. No więc. Więc pomyślałem sobie, że jest potrzeba czegoś więcej. Nie tylko trzech maili. Już tylko coś szerzej. No i to się też złożyło. Z tym, że też szukaliśmy po prostu zwiększenia sprzedaży. I już nie pamiętam kto, ktoś mi polecił po prostu i edrone powiedział, że jest właśnie takie narzędzie i żebym sobie wypróbował i. I z racji tego, że MailerLite był po angielsku w tamtym czasie też był. No nie był taki rozwinięty. Był taki trochę trudny w obsłudze, dodatkowo był po angielsku, więc mówię nie no nie chcę, nie chcę wchodzić w płatne plany i tak dalej. Więc mówię dobra, to to wypróbujemy tutaj tego edrone, jak mam polecenie, więc go po prostu spróbujemy. Był polski. Miał o wiele więcej narzędzi, bo tutaj całe. W ogóle cała automatyzacja, te wszystkie ścieżki, które  można jakby zaopiekować klienta. No okazało się, że jest tego po prostu tak fajnie dużo, że to będzie właśnie taki rozwój dla nas. Więc stąd się wzięła decyzja, żeby, żeby przejść na edrone.

A z jakich automatyzacji w naszym narzędziu korzystacie obecnie i które sprawdzają się najlepiej?

Wiesz co, tutaj sobie przejdę, bo mam tutaj. Przygotowane, z których korzystamy. No to można powiedzieć standard, czyli ratuj porzucone koszyki. Żeby ratować koszyki, mamy też przywracanie klientów. Mamy rekomendacje produktowe. Mamy też. Zachęcamy do subskrypcji po zakupie. Zbieramy opinie. Czyli tutaj też ten moduł zbieraj opinie. I tutaj też mam. W CustomFlow też, ale to się powtarza. Porzucone koszyki. I najlepiej najlepiej nam się sprawdzają. Co ciekawe, co ciekawe, tutaj przywracanie klientów nam się najlepiej sprawdza. Dobrze się też sprawdzają porzucone koszyki. To też widzę, że na przykład bardziej działają SMS-y. W Porzuconych koszykach zauważyłem, że lepiej działają. I co też ciekawe, zachęcenie do subskrypcji po zakupie też u nas działa. Widzę, że jeśli ktoś kupił, ale nie zasubskrybował, dostaję maila. Subskrybuję i rzeczywiście wraca później. Więc to jest jakby na trzecim miejscu automatyzacja, która nam się sprawdza.

A to też pokazuje pewnie, że klient otrzymał produkt, jest zadowolony z jakości, więc postanawia zostać z wami na dłużej.

Tak, my też dbamy o tą jakość, żeby naprawdę ten produkt dowozić wysokiej jakości i. I naprawdę. Potwierdzają to opinie na stronie internetowej, czy opinie na Allegro, że klienci są zadowoleni i rzeczywiście wracają.

Ja też jak mieliśmy nasze spotkanie przed nagraniem podcastu, to mówiłam Ci o tym, że przeczytałam sobie wiadomości, które wysyłacie do klientów i zafascynowało mnie to, że piszecie je takim językiem, że faktycznie da się poczuć atmosferę. Raz, że takiego mistycyzmu, a dwa takiego spokoju, jaki zakładam, że towarzyszy Wam w pracowni w trakcie produkcji tych ikon. Także chapeau bas za tak dobre zrozumienie. Raz, że specyfiki produktu, ale też myślę, że Waszych klientów i tego, czego oczekują od tej komunikacji.

Dzięki, dzięki. To prawda, staramy się, żeby ta Komunikacja nie była taka sztampowa. Czyli nie jakby odpalić automatyzację czy maile, czy maile z Shopera właśnie, na którym działamy. Żeby to nie były automatyczne maile takie, jakie są wygenerowane, tylko żeby to był taki nasz znak, żeby, ta komunikacja była taka, jaka my rzeczywiście chcemy, żeby była, a nie wygenerowana automatycznie. Więc nawet dosłownie nad każdym mailem, jaki idzie do klienta od począwszy, czy to jest subskrypcja, czy to już jest zakup, czy na każdym etapie zakupu wysyłka, że paczka dotarła i tak dalej, i tak dalej. Tych maili jest tych druk, tych maili różnych jest kilkanaście i każdy ten mail rzeczywiście był przygotowany oddzielnie. Był jakby pochyliliśmy się nad nim, żeby żeby to brzmiało tak, jak my chcemy to zrobić, a nie. A nie wygenerowane automatycznie. Tak. No i to wszystko też zależy od branży i zależy od sposobu, jaki chce się komunikować. U nas akurat właśnie jest branża właśnie sakralna, jest sztuka, więc tutaj potrzeba jest trochę tego wyciszenia, tego spokoju. No i to też pociąga za sobą właśnie taki styl maili. No tutaj, tutaj jakby nie będziemy super śmieszni i krzykliwi i Więc to nie, nie jest tutaj nasza, nasza droga. Chociaż też ja, jak tworzyliśmy te maile, no to też nie chciałem, żeby to było super sztywne. Bo co innego być sztywnym, a co innego być dalej jakby takim skupionym, trochę wyciszonym, ale gdzieś tam z jakimś uśmiechem.

Myślę, że bardzo dobrze wyczułeś balans między jednym a drugim. A powiedz mi, czy w Waszej komunikacji, w tych działaniach z marketing automation zdarzyły się jakieś kampanie, które nie do końca poszły tak, jak przewidywały, że powinny?

No to tutaj jest sytuacja sprzed kilku miesięcy. Tutaj jest król takiej sytuacji negatywnej, kampania na na Black Friday i to jeszcze troszkę, cofnę się. To jest też przykład tego, gdzie już sto razy to słyszałem, ale popełniłem ten błąd, że słyszałem sto razy to, co działał u kogoś, To nie znaczy, że zadziała u Ciebie. Tylko problem jest taki, że trzeba to sprawdzić najpierw.

Nie można się jakby tego dowiedzieć wcześniej. I podpatrzyłem osobę, którą też oglądam na YouTubie. Ona w swoim sklepie właśnie miała taką kampanię na Black Friday. U niej Black Friday trwał 7 dni i na każdy dzień był kod rabatowy. Raz to był na 24 godziny kod rabatowy, raz to był kod rabatowy na 48 godzin. I co? Codziennie albo co dwa dni osoby dostawały maila, że teraz jest dzisiaj z kampanii. Dzisiaj jest rabat na taką kategorię, jutro na taką kategorię. Ja sobie pomyślałem fajne, sprawdzimy to u nas, dowiem się, na jakie kategorie ludzie bardziej wolą te rabaty, a na jakie nie. I jakby sam całą tą automatyzację stworzyłem, te wszystkie maile potworzyłem. Tych maili było dużo później, później za wczasu na trochę za późno. Z naszym opiekunem z Mateuszem też się skontaktowałem, pogadaliśmy. No on mi powiedział, że trochę tych maili za dużo jest, Ale, ale ja mówię no już jakby poszło, już to wszystko stworzyłem, nie chcę tego cofać, więc mówię dobra, przetestujemy to. No i rzeczywiście tych maili było sporo, bo był mail z rana na początek kampanii i później z wieczorem przypomnienie, że się kampania kończy. No więc tak przez 5-7 dni to tych maili tam z 10 pewnie ponad otrzymali ludzie. No i po tej kampanii bardzo spadła nam w ogóle otwieraność maili. Z jakichś mniej więcej trzydziestu paru procent spadła do ośmiu. Więc tak, no, jeden tydzień taki błędnego założenia błędnej kampanii i otwieralność poszła.

Mhm. Jakie było rozwiązanie?

No i po tej kampanii znowu spotkanie z opiekunem, z Mateuszem. No i myślimy. A jeszcze wracając, że nie tylko otwierając nam spadła, ale też ta kampania nam pokazała, że w ogóle ludzie nie korzystali z tych kodów rabatowych. Dosłownie znikoma była ilość kodów rabatowych, więc jakby po tym błędzie światełko w tunelu było takie, że ok, już wiemy, że u nas w naszej branży rabaty nie działają. No więc spotkanie z opiekunem, no i myślimy co by tu innego wymyśleć. No i tak jeden pomysł, drugi pomysł, trzeci pomysł. Zastanawiamy się, jakieś plusy i minusy różnych pomysłów. No i po niecałej godzinie rozmowy stwierdziliśmy, że żeby zrobić coś innego, żeby stworzyć taki, nazwaliśmy to pakiet rodzinny, że jeśli ktoś kupi u nas ikonę i ikonę albo dwie, albo trzy, zależy jak, jak jak chce. I przekroczy pułap 350 zł, to dostanie ikonę gratis, a jeśli przekroczy pułap 500 zł, to dostanie dwie ikony gratis. Chcieliśmy po prostu tak jakby zakomunikować i w ogóle ta kampania. Ona ruszyła na święta. To było po Black Friday. Wróciliśmy na święta z tą kampanią i po prostu chcieliśmy tak zakomunikować, że jeśli ktoś dla jednej osoby kupuje, no to przy wigilijnym stole niech może wszyscy dostaną. Więc jak już ktoś kupi trzy, cztery ikony, jeszcze dostanie dwie, to to w ogóle wszystkich obdaruje. A te kwoty, te progi nie były przypadkowe, te 350 zł i 500, ponieważ w te właśnie w edrone sprawdziliśmy koszyki klientów, że właśnie najczęściej koszyki były około 250 zł i też zdarzały się zakupy właśnie powyżej i powyżej 500 zł. Więc jakby z tych danych żeśmy wywnioskowali, że ok. Mamy 250 zł. Koszyk. No to podnieśmy go trochę. Zróbmy te 350. A że mamy też tych ludzi co kupują większe ilości, no to też jakby niech też jeszcze podwójną, podwójną nagrodę niech dostaną. I to było tak naprawdę to było luźno, luźno rzucone, tak jak luźno był rzucony pomysł z rabatami, tak samo luźno rzuciliśmy pomysł z tymi, z tymi progami. No i nie mieliśmy żadnych jakby oczekiwań. Po prostu typowy test. No i jak wdrożyliśmy to na święta, no to się okazał szał, okazał się szał. Okazało się, że to super działa, że rzeczywiście ludzie zastanawiają się, że kurczę, jak już ktoś kupił dwie, no to kurczę, dokupi, jedną jeszcze drugą dostanie, to już będzie miał cztery na przykład i to już w ogóle całą rodzinę będzie mógł obdarować. Więc naprawdę zobaczyliśmy, że to działa. I te koszyki się pojawiają. Te promocja, ta promocja działa. Docelowo miała być tylko na grudzień, ale okazało się, że tak dobrze działa, że zostawiliśmy na styczeń. Zostawiliśmy na lutym, na luty. No i nie mamy jakby. Nie mamy w ogóle w planach ich wyłączania.

Ale to bardzo super, że taką pierwotnie negatywną sytuację udało Wam się obrócić w coś dobrego i coś, co działa dla Waszego sklepu.

Tak, tak tak. Właśnie to jest ta domena testów. W ogóle tak wychodzimy z założenia, że że dużo testujemy, nie staramy się opierać wszystkiego. Nie wiem na na tym, że a na pewno nie zadziała albo na pewno zadziała. Jeśli nie mamy twardych danych, to tego nie wiemy.  Więc dużo testujemy. No i. I właśnie to też pokazuje, że nawet z takiej negatywnej historii wiemy, że. Wiemy chociaż, co nie działa, więc wiemy na przyszłość, czego nie robić. Już nie wchodzimy drugi raz do tej samej rzeki. A tu jeszcze jest w tej historii jeszcze drugi temat, a mianowicie tego, tego, tego wskaźnika otwieralności. Co nam tak spadło na te 8%? I tu też była rozmowa właśnie z opiekunem, no próba przywrócenia tego. I zastanawiałem się, co teraz zrobić, jak wyjść z tego dołka, z tych 8%, gdzie praktycznie nikt już nie czyta maili. Co by tu zrobić? Tutaj znowu była rozmowa, znowu było zastanawianie się. No i ja tutaj podsunąłem pomysł, żeby żeby ludziom dać jakąś wartość, żeby nie. Nie wysyłać im tylko maili I sprzedażowych. Nie tylko z propozycją ikon czy obrazów, ale żeby dać też im jakąś wartość. I tak sobie i tak się zastanowiłem, że mamy tą branżę właśnie religijną. I tak sobie pomyślałem, że każdy z nas ma jakieś tam mniejsze, większe problemy w ciągu dnia. I pomyślałem sobie, że przecież Biblia Pismo Święte ma odpowiedzi na te różne problemy, na te różne pytania ludzi, na ma odpowiedzi, jak się zachowywać w niektórych sytuacjach. Więc pomyślałem sobie, że stworzę też taki newsletter, który który będę na przykład wysyłał co dwa tygodnie z różnymi na przykład cytatami z Biblii. I jak te cytaty można na przykład przełożyć do takiego życia codziennego, do takich codziennych, po prostu prostych problemów, które na przykład ludzie mają. I tam nie będzie żadnych ikon, jakby sprzedaży. Po prostu takie maile z z taką pomocą, z takim właśnie patrzę z takim rzuceniem światła na to jak Biblia, jak Biblia mówi o różnych zachowaniach. I coś takiego właśnie wprowadziliśmy. I szok, bo dość szybko myślę, że w przeciągu dwóch, trzech miesięcy otwieralność wróciła, wróciła z tych 8% na. Na początku 24-30, więc widać, że też to się przyjęło, że ludzie chcą czegoś coś takiego czytać.

To też pokazuje, że bardzo dobrze znasz swoich odbiorców i myślę, że nie każdy z nas, nie każda z osób, które są wierzące, mają czas na to, żeby codziennie zajrzeć do Biblii i sobie przypominać, o co tak naprawdę chodzi. A tutaj jak dostają od was taką przypominajkę raz na dwa tygodnie, to też na pewno to im daje. Dużo siły życiowej. Myślę, że tak bym to określiła.

Siły też pomocy, bo ktoś może sobie na przykład nie radzić w jakiejś sytuacji, albo ma jakiś trudny, trudną sytuację i nie wie jak zareagować. Na przykład albo albo miał jakąś trudną sytuację, zareagował i jeszcze pogorszył ją więc. Więc na przykład może dostać taką informację, informację, wiedzę, czy czy jakiś, czy jakiś po prostu tekst, jak to zrobić inaczej, żeby żeby to było, żeby to było wartościowe albo żeby to było takie na plus.I też teraz jestem jeszcze jesteśmy jeszcze w stanie w trakcie takiego troszkę sprawdzania, kiedy te maile wysyłać ludziom, kiedy jakby jest ta większa odpowiedzialność, kiedy to, kiedy ludzie rzeczywiście mają czas, żeby usiąść i otworzyć tego maila. I myślę, że za jakiś czas, jak już tak sobie to dogramy, będziemy wiedzieć, kiedy to chcę stworzyć coś takiego, że żeby to był taki stały punkt. Czyli na przykład trochę przyzwyczaić ludzi, że na przykład przypuśćmy co wtorek 18:00 jest taka wiadomość, żeby troszeczkę pamiętali o tym ludzie czekali trochę na takiego maila, żeby on był stały, stały punkt programu, przykładowo wtorek 18.

Bardzo fajny pomysł, bo też myślę, że jeśli ktoś przechodzi przez trudne chwile, to będzie miał taki stały punkt zaczepienia, że te dwie trzy minuty poświęci na oddech i przeczytanie treści, które są bliskie jego sercu.

Tak, zgadza się, zgadza się. No i ogólnie fajnie jakby ja tak uważam, że to jest dobre. Jeśli to jest taka forma maili, jeśli jest na przykład stała dana godzina, dany dany dzień, to wtedy ta osoba jakby pamięta trochę czeka.

Przy okazji nie do końca udanej kampanii z kodami rabatowymi. Wspominałeś o tym, że konsultowałeś się z Mateuszem, który jest waszym opiekunem konta w edrone. Wiem też, że wasz sklep jest postawiony na Shopperpremium. Tam też w pakiecie jest opcja indywidualnego opiekuna konta. I powiedz mi proszę, jako właściciel biznesu e-commerceowego, jak ważne jest to dla Ciebie, żeby po stronie tych narzędzi, z których korzystasz, faktycznie był człowiek, z którym możesz się spotkać, porozmawiać i wspólnie brainstormować nad ewentualnymi zmianami i nad tym, co mogłoby zacząć działać lepiej.

To z mojego, z naszego doświadczenia wysnuwa się taka wizja, że po prostu opiekun, który jest Jest naprawdę świetny. Jest to coś bardzo, bardzo fajnego. Jest to naprawdę świetne, jeśli mamy jakiś problem. Ja w ogóle z Mateuszem mam grafik, jakby grafik jego spotkań podany w sensie nawet nie muszę do niego pisać, tylko wchodzę na maila. Od razu sobie wybieram np. Środa 13:00 i od razu się umawiam i się w środę spotykamy. I jest to naprawdę coś świetnego. Jeśli mam jakiś problem na przykład albo nie wiem jak daną automatyzację wprowadzić, czy na przykład jakie tam usprawnienie działa, to to nie zostaje z tym sam, tylko tylko wtedy szybko szybki kontakt. Na meetupie się spotykamy i i sobie to omawiamy. Więc uważam, że to jest ogromna wartość. I na przykład jestem bardzo, bardzo zadowolony z współpracy z Mateuszem i z właśnie z niego i z jego jako opiekuna. Bo widzę, że on jest naprawdę żywo zaangażowany. Aż ja byłem w szoku na początku, że on podsyła pomysły. On tutaj. Ja wiele razy zapisywałem te pomysły, bo tak sypał tymi pomysłami, że ja byłem w szoku, że mówię kurczę, taka osoba jest, taka była zaangażowana, żeby nam pomagać i to było super.

Chciałam Ciebie jeszcze się zapytać o jedną rzecz, bo rozmawiałam też z Mateuszem, jak szykowałam się do naszej rozmowy. Powiedział mi, że ostatnio wprowadziliście wasz sklep na Etsy. Ty też wcześniej wspominałaś o tym, że działacie na Allegro. Moje pytanie czy to są te dwa marketplace, z których korzystacie, czy jesteście jeszcze gdzieś indziej i jak to wygląda jeśli chodzi o sprzedaż? Czy większe sprzedaż jest z tych kanałów, czy jednak większa sprzedaż pochodzi od waszego z waszego sklepu?

Mamy jeszcze eBay, eBay nam dosłownie raczkuje, bo wprowadziliśmy go parę miesięcy temu i tylko jedną grupę naszych produktów. Z Etsy mamy już dłuższy czas, bo Etsy mamy chyba 4 albo 5 lat. Więc jak to wygląda po stronie sprzedaży? Tak się teraz zastanawiam. Allegro i Allegro i sklep internetowy idą, że tak powiem łeb w łeb. Tutaj nie ma faworyta. Sprzedaż jest równa i można powiedzieć tak jak poza sezonem sprzedaż równo spada, tak w sezonie równo rośnie. Więc tutaj nie ma, nie ma faworyta. I różnicą jest na przykład wartość koszyka. Na stronie internetowej zdecydowanie jest mniej zakupów, ale to już jest duży zakup, a na allegro jest 2 razy więcej sprzedaży, ale jest dwa razy niższy koszyk. Czyli widać, że na allegro kupuje klient po prostu za 100 zł z hakiem chce coś kupić i drożej nie chce. A na stronie zdecydowanie jak już ktoś kupuje to już wtedy już jest w stanie i te 700 zł też jest w stanie wydać. Więc tu jest równo. Jesteśmy zadowoleni ze sprzedaży. Bardzo fajna ma sprzedaż, a co ciekawe ona jest taka stała. Można powiedzieć, że tak jak w Polsce, czyli tutaj na stronie na Allegro w sezonie sprzedaż na przykład razy trzy potrafi skoczyć. Tak, tak, na aukcji tego nie ma. Tam jest sobie tak tak sobie spokojniutko, jest równia. Po sezonie może 10% spadnie, Sprzedaż w sezonie za bardzo się nie wybija. Jest cały czas na stałym poziomie. Ale, ale na porównywalnym jak w Polsce na Etsy.

Wydaje mi się, że na Etsy chyba jest większa sprzedaż na rynki zagraniczne, prawda?

Tak, tak. Zdecydowanie, zdecydowanie. 60% sprzedaży to są Stany Zjednoczone. I to są Stany, Stany, Kanada, ale głównie Stany i 40% to są różne kraje. I tutaj jest naprawdę. Wszystko.

A jaki jest najciekawszy kraj, do którego wysyłaliście wasze produkty? Najciekawszy? Najdziwniejszy.

Na Bali żeśmy kiedyś wysłali.

O proszę.

Bali. Indonezja. Kiedyś. Tylko nie wiem, czy to było, do Australii kiedyś żeśmy wysyłali. Pamiętam, że ktoś chyba 400 parę złotych zapłacił za przesyłkę, ale mu to nie przeszkadzało. Z takich jeszcze egzotycznych. Brat by bardziej wiedział, bo brat zajmuje się tam obsługą klienta, wysyłaniem paczek tam. Ale takie dalekie kraje jak to Bali.

No na koniec naszej rozmowy jeszcze chciałam się Ciebie podpytać o same ikony i świętych. Pierwsze pytanie to jest o bestsellery u Was w sklepie, którzy święci najczęściej są wybierani przez kupujących?

No to na pierwszym miejscu. No to mamy świętą rodzinę, czyli właśnie, bo tu jest znowu ten podział, o którym mówiłam, że mamy ten tą grupę ikon do wszystkiego, że tak to nazwę i mamy grupę właśnie tych świętych, czyli pojedynczych, poszczególnych, tak jak Święty Marek czy święty Mateusz. Ale bestsellerami. To są właśnie tacy, nazwijmy to ogólni. Czyli? Czyli święta rodzina. Później mamy Jezusa Miłosiernego. Jezu, ufam Tobie. Ikonę Serce Pana Jezusa też bardzo, bardzo dobrze się sprzedaje. Matka Boska z Guadalupe. Co też ciekawe, ona jest w ogóle też jest na pierwszym miejscu na Etsy pod względem sprzedaży. Co my tutaj jeszcze mamy? Co tu jeszcze mamy? A zerknę na szybko na stronę. Matka Boska Podróżna. To też jest ciekawe. I Matka Boska niosąca Ducha tutaj pneumatofora to jest głównie na bierzmowania. Dużo, dużo rodzinek można powiedzieć w każdym wydaniu Świętej Rodziny. Bardzo dużo ich się przewija. I tutaj Dobry pasterz też ikona Dobrego Pasterza.

A jacy nowi święci pojawią się w ofercie na 2026 rok?

Dzisiaj nawet przygotowywałem partię, więc jest w trakcie. Tych tych popularniejszych już mamy jakby u siebie, które się częściej sprzedają. Teraz już wchodzimy troszeczkę w te mniej popularne imiona, tak jak dzisiaj na przykład przygotowywałem Świętego Wacława, Sabina, Sylwester co tam jeszcze było? Co jeszcze przygotowałem? Edward, chyba Zenon, święty Zenon więc już teraz, teraz tak, już takie mniej popularne. Trochę nawet trochę starzej brzmią te imiona z  poprzedniego pokolenia.

Tak, dokładnie z poprzedniego pokolenia. Tu się zgodzę. Karol, bardzo, bardzo dziękuję Ci za dzisiejszą rozmowę. Myślę, że dowiedzieliśmy się mnóstwo ciekawych rzeczy zarówno na temat Twojego sklepu, ale też naszego narzędzia. Więc dzięki i trzymam kciuki. Życzę powodzenia.

To ja dziękuję. Też bardzo mi było miło. Mam nadzieję, że ktoś tam sobie wyniesie jakieś tipy z tego spotkania i też wszystkiego dobrego życzę. Także dzięki za rozmowę.

Dzięki bardzo. Hej.

Cześć, Cześć.

Bardzo dziękuję Wam za wysłuchanie dzisiejszego odcinka. Myślę, że Karol podzielił się z nami wieloma cennymi lekcjami na temat prowadzenia biznesu e-commerce. Jedna z nich, która mnie zaskoczyła to jest to, o czym rozmawialiśmy na początku odcinka, czyli o chacie, który został wdrożony na stronie sklepu, w czacie, który opiera się na sztucznej inteligencji i który dał klientom więcej przestrzeni i komfortu na to, żeby zadać pytania, których nie zadawali wcześniej. Myślę, że w czasach, kiedy tyle mówi się o personalizacji, jest to dość przewrotna lekcje, ale wyjątek potwierdza regułę. Jeśli chcecie kupić dla swoich bliskich nietuzinkowe prezenty, to bardzo zachęcam Was do odwiedzenia sklepu Karola. Link znajdziecie w opisie. A tymczasem żegnam się i do zobaczenia w kolejnym odcinku. Hej!

O prowadzącym

Marta Jabłońska

Marta Jabłońska

Z wykształcenia dziennikarka i specjalistka od komunikacji. Swoją karierę konsekwentnie buduje na pracy ze słowem. Pierwsze kroki w karierze stawiała w Public Relations, pisząc dziesiątki materiałów prasowych dla agencji takich jak Team Lewis czy Grayling. Od kilku lat rozwija swoje umiejętności w marketingu, tworząc wszelkiego rodzaju treści — od kampanii SMS, przez newslettery po obszerne artykuły eksperckie. W edrone, jako Senior Content Designer, wykorzystuje swoje lekkie pióro do dzielenia się wiedzą z właścicielami sklepów internetowych, pokazując nowe trendy i możliwe kierunki rozwoju e-commerce. LinkedIn

Wejdź z nami do świata e-commerce.
Zapisz się do newslettera

Administratorem twoich danych jest edrone sp.z.o.o. Przetwarzamy informacje zgodnie z naszą polityką prywatności